wtorek, 11 marca 2014

Rozdział 9

Niall's Pov.
*Dwa dni później*
Dziś dzień pogrzebu Danielle. Liam kazał mi wczoraj zadzwonić do każdego członka gangu, który wyjechał poza miasto, czyli krótko mówiąc do Louis'ego i Hazzy. Miałem okazję przeżyć niemały szok. Po pierwsze okazało się, że obydwoje są w dwóch innych miejscach. A byłem tak pewny, że pojechali osobno, by już na miejscu spotkać się razem. Może i reszta jest ślepa, ale ja widzę tą chemię i jest co najmniej większa niż z Eleanor. Ale ku mojemu zdumieniu Harry bawi się w Cardiffie u swojego znajomego Ed'a i stwierdził, że szybko nie wraca, bo poznał całkiem ciekawą dziewczynę. Harry. Dziewczyna. Co jest kurwa? Harry jest przecież gejem i każdy wie. Ciekawe jakie ciekawe proszki przyjmował, bo wygląda na to, że kompletnie mu odbiło. W dodatku sprawiał wrażenie bardzo podjaranego tą całą sprawą. Pewnie powinienem się martwić, ale to Harry. Nie wnikam...
A nasz szef i mistrzuniu to już chyba przebił wszystko i wszystkich. Bawi się w Menchesterze! A z kim? Z Elką. Wyczuwam, jakąś kłótnie w powietrzu, bo to raczej nie jest normalne... W każdym bądź razie, on także nie pojawi się na ceremonii "pożegnalnej" naszej koleżanki. Nie ruszą swoich łaskawych czterech liter, żeby choć wesprzeć na duchu Liama... Tacy "przyjaciele" Louis pewnie jest za bardzo zajęty pieprzeniem Eleanor po ich miliardowej w ciągu jednego dnia kłótni... Czas spojrzeć prawdzie w oczy. Ten związek w oczach Lou polega tylko i wyłącznie na pieprzeniu i czerpaniu korzyści dla siebie. Jak jakiś pasożyt... A Elka jest całkiem zaślepiona i na zabój zakochana. Tak bardzo żal mi tej dziewczyny. No ale co będę myśleć... Powinienem zająć się swoim życiem, a jak na razie czas się przygotować na później.

Issabella's Pov
Po 54 nieodebranych przeze mnie połączeniach, moi kochani przyjaciele namierzyli mój telefon  mnie odebrali. Było przy tym wiele krzyków, wyzwisk i bijatyki. W sumie nie wiele pamiętam... Nie mam pojęcia co dorzucił mi Harry i jak dużo wypiłam przez ostatnie 24h ale moja głowa przypomina teraz jakiś materiał wybuchowy. Podpalcie i bum. Po prostu jakaś totalna masakra. Nie wiem co mówiłam, choć znając samą siebie, wypaplałam pół mojego życia, żaląc się, płacząc i nie wiadomo co jeszcze... Chris i Jess tak mnie opieprzyli, że jak już wrócimy do Londynu to chyba nie wyjdę z domu przez najbliższe 20 lat. Wspominali coś, żeby nie ufała ludziom, bo nie zawsze są tym za kogo się podają i że moi wrogowie są wszędzie i ta sama gadka, która jest zawsze, gdy gdzieś się zabawie. Naprawdę musiałabym siedzieć cały czas w domu i nie mieć żadnego życia. Może oni mi po prostu zazdroszczą? Bo oni mają tylko siebie... Albo i aż siebie. A ja nie mam nikogo. To smutne, ale tak bardzo prawdziwe. Muszę się spakować, a na wieczór już wracamy. Oczywiście znowu nie znam przyczyny powrotu, chyba zdążyłam się już przyzwyczaić. W sumie cieszę się, że wracamy, bo nie ma to jak w domu. Będę mogła poćwiczyć, trochę wyżyć się fizycznie i zaraz będę się lepiej czuła. Mam przynajmniej taką nadzieję...


Harry's Pov
Było tak blisko i wiedział bym wszystko. Cholera jasna, to tak bardzo ułatwiłoby nam zadanie i unicestwienie konkurencji raz na zawsze, ale nie... Jak zwykle musiało się coś spierdolić. Wielcy "przyjaciele" musieli po nią przyjechać. Oczywiście Chris od razu mnie rozpoznał i teraz mam zajebiście rozpierdolony łuk brwiowy. Wpierdalają się tam gdzie nie mają i tyle...  Nie dowiedziałem się dużo, bo ta dziwka owijała w bawełnę i trzeba było Einsteina, żeby zrozumieć jej wypowiedzi, które nie trzymały się ani kupy, ani dupy. Jeszcze w dodatku śmierć Danielle. Nie mam zamiaru tam jechać i udawać skruchę... Powinienem raczej powiedzieć "A nie mówiłem?" To normalne, przy naszym "zawodzie" dlatego zawsze mówiłem tym idiotom, że trzymanie się blisko dziewczyn i mieszanie ich w nasze gówno to wielka przesada... Ale kto słucha głupiego Hazzy. Prawda jest, że mam największe IQ z nich wszystkich i zazwyczaj trzeba chronić im dupy, ale przecież to Louis rządzi i bój się Boga, jak się mu sprzeciwisz - wyciągnąłem z kieszeni paczkę fajek i zapaliłem jedną. Pewnie jak im powiem o moim miłym spotkaniu z panną Bellą i tak mi nie uwierzy, a z racji małej ilości danych nie wiem czy jest sens wspominania o tym czegokolwiek. Chyba zostawię to dla siebie. Czasami żałuję wielu decyzji sprzed kilku lat, no ale cóż trzeba żyć dalej i pakować się w jeszcze większa kupę. Puki co jeszcze trochę się odstresuję a potem wracam do Londynu, do roboty. Nie można całe życie się opierdalać - uśmiechnąłem się i wszedłem do mieszkania Ed'a
______________________________________
Przepraszam, wiem że spieprzyłam, ale jakoś tak uciekł mi wątek i nie wiedziałam jak to dokończyć ;_; Pierwszą część pisałam na początku lutego, teraz kończyłam... #Leń
Witam nowych czytelników i nowych obserwatorów <3 
Będzie mi miło jak dacie znać o sobie pisząc głupie "czytam" czy coś :)) Bo to motywuje, a nie jak pisanie do ściany :))
Szykuję dla was niespodziankę, ale o tym dowiecie się w kolejnym poście ♥
Ściskam, buziaki :* 

6 komentarzy:

  1. Świetne ! Pozdrawiam i życzę weny - Zosia ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham to!! :-*

    OdpowiedzUsuń
  3. Dodawaj częściej <3

    OdpowiedzUsuń
  4. O rany... W sumie to gang, gdzie są trzy osoby z czego jedna para... Przerypane.
    Miłeego kaca ^^
    Tej i nawet ciekawy ten Hazza....
    Anonim z podpisu
    Lose my mind

    OdpowiedzUsuń