sobota, 8 lutego 2014

Rozdział 7

Godzinę później siedziałam już w samochodzie. Zmierzaliśmy na zachodnie wybrzeże i wcale nie miałam ochoty tam być. Tłumaczono mi, że tak będzie lepiej, żebym zabrała to jako darmowe wakacje, bo przecież jest sierpień, ale ja nadal wolałam zostać w mieście

6.08.12
Właśnie uciekamy przed poniesieniem konsekwencji. Nic nowego, ale po dzisiejszym strzale czuje się bardzo winna i nie mam pojęcia dlaczego. Nie mam humoru i nie chcę jechać na głupie "wakacje" od tego wszystkiego. Będzie więcej czasu do myślenia, a przecież tego za wszelką cenę chcę uniknąć. Może dziwne, ale w ostatnich dniach myślałam o Niallu i te myśli są zdecydowanie przyjemniejsze, niż fakt morderczyni. Trudno...
HOPE

Teraz czas wytłumaczyć się Niallerowi. Skoro mam jego numer, to trzeba skorzystać. Muszę napisać coś, żeby mi uwierzył. Nagła śmierć babci i pilny wyjazd? Brzmi całkiem nieźle. Gdy sms zostaje wysłany, opieram się o szybę i myślę o tym uroczym blondynie. Chwilę później dostaję odpowiedź ze szczerymi kondolencjami. Dziękuje mu i jeszcze raz przepraszam za nagłe wyjście. On proponuje kolejne spotkanie, gdy już wrócę, a ja uśmiecham się do telefonu jak głupia. Jeszcze wezmą mnie za psychicznie chorą..  Na szczęście "przody" są zajęte "ciekawą rozmową" Nie odpisuję, tylko popadam w błogi sen.

Niall's P.O.V


Cały rozpromieniony wróciłem do naszego mieszkania. Na dworze było już ciemno. Ściągnąłem buty i czekałem na odpowiedź od Belli.
- I jak tam było z twoją suczką, Nialler?
- Morda Malik - posłałem mu dzióbka.
On jako jedyny nie pojechał do swojej dziewczyny, ani rodziny. Malik jest typem miej wyjebane, będzie Ci dane. Ma wszystko w dupie a i tak zazwyczaj każdy do niego leci.
- Ale ja serio pytam! Fajna dupa?
- Fajna, fajna. Ale to nie twój interes, masz Perrie, więc się pieprz!
- Daj spokój, ona jest nudna jak flaki z olejem. Potrzebuję jakiejś nowej foczki. 

Wiedziałem, że robi sobie ze mnie jaja, bo Pezz jest jego oczkiem w głowie, mimo że ukrywa się pod maską takiego bad boya. Trzeba było go bardziej poznać, żeby wiedzieć jaki jest naprawdę. Poszedłem do swojego pokoju i postanowiłem poserfować trochę w necie. Było mi naprawdę przykro, że Iss wyjechała, bo bardzo miło spędza się z nią czas. Jest świetną dziewczyną, którą rzadko można spotkać. Nie żebym zarywał do każdej, która wpada na mnie w centrum handlowym. To zupełna nie prawda... Wszedłem na facebooka i chwilę później pojawiła się nowa wiadomość. Liam.

L: Jest u was Danielle? Była, lub widzieliście ją?

J: Niestety nie. Coś się stało?

L: Zaplanowałem romantyczną kolację ;). Wysłałem smsa, że będę o 19, ale jej mama twierdzi, że nie wróciła za treningu. Dzwoniłem do Eleanor i Lou, ale oni też jej nie widzieli. Cała nadzieja, że jest u was.. ;((

J: Niestety bracie, nie ma jej tu :(

L: Dobra, dzięki. Idę jej szukać na mieście

J: Pomóc Ci? ;)

L: Za 15 min pod magazynem. Do zobaczenia. 


I tak nie mam nic do roboty, więc pomogę. Czemu by nie pomóc koledze w potrzebie. Może i poprosiłbym Zayna, ale on nie trawi Danielle, więc wolę go nie drażnić . Nie wiem dlaczego... Ona jedyna nie podeszła mu do gustu. Ja uważałem, że była tą najnormalniejszą, delikatną i bardzo dziewczęcą. Eleanor była bardzo elegancka, więc nie dobrali się z Lou. Albo po prostu to, że Louis był Bi, ale to zupełnie inna historia... Natomiast Perrie nie mogła przeżyć bez kilograma tapety na twarzy i miliona świecidełek. Zupełnie trzy inne charaktery, ale kochałem te wszystkie dziewczyny jak siostry.




Przywitałem się z nim przyjacielskim uściskiem. Przyjaciel mając klucze do budynku, zabrał coś na wszelki wypadek, bo nigdy nic nie wiadomo. Wsiedliśmy do auta Liama i pojechaliśmy na ulicę, na której znajdował się budynek, w którym Dani trenuje.
- Pierw zobaczmy salę - zasugerował
- Wątpię, że ktoś tam jest. Jest ciemno jak w dupie.. - Liam podszedł za drzwi i szarpnął. Zamknięte - Mówiłem - posłałem mu mój uroczy uśmiech
- Dobra, dobra. Choć lepiej w stronę przystanku. Zazwyczaj Danielle jeździ autobusem. Tak strasznie się boję, Niall. Co jeśli coś jej się stało? Co jeśli ktoś ja porwał? Co jeśli jest w niebezpieczeństwie, a ja nie mogę nic zrobić?
- Spokojnie Li. Nie popadaj w panikę. Zachowaj zdrowe zmysły.
Z oddali było widać migające światła uprzywilejowanych pojazdów. Liam cały się spiął, ale poklepałem go po plecach i posłałem mu pocieszający uśmiech. 

Stanęliśmy niedaleko przystanku, który był odgrodzony policyjnymi taśmami. Wokół krążyło pełno policjantów, którzy z pewnością by nas rozpoznali, bo jesteśmy na listach gończych w całym kraju. Nie mogliśmy tak ryzykować, ale Liam postradał zmysły i nalegał jak szalony. W sumie ja też chciałem zobaczyć, co się stało, więc uległem.
Teraz módlmy się by nas nie rozpoznano.

Poprawiłem swoją grzywkę i podeszliśmy bliżej. Każdy z psów był zajęty, swoją robotą i nawet nie zauważyli kiedy podeszliśmy. Dobrze. Chwilę później któryś poświecił, po ciele leżącym na ziemi. Pełno krwi. Gdzieś w tle mówili o dwóch ranach postrzałowych, ale wszystko jakby stanęło. Ja rozpoznałem te loki i zamarłem, tak samo jak i mój przyjaciel.
Danielle. Nasza biedna Danielle...

_____________________________________
Zostałam nominowana do Liebester Award. Znowu.  Tym razem od Lose My Mind ♥
Mogę się zabić? 
1. Co zmieniłabyś w swoim życiu?
Eem w sumie wszystko. Bo gdy już popełni się jeden błąd, wszystko się pieprzy.
2. Kim pragniesz zostać?
Nie mam pojęcia ;_;
3. Kim zostaniesz?
Tym bardziej nie wiem xD
Będę Mietkiem Żulem haha #lol #suchartime
4. Rzecz która znaczy dla ciebie najwięcej
Rzeczy*
Gitara, Muzyka, Laptop, Telefon no i internet!
5. Masz prawdziwego przyjaciela?
Mam, kilku ale... No właśnie... ale. Nie mam pojęcia kto mnie rozumie najlepiej. Wszyscy się zmienili i to mnie przeraża, bo mam wrażenie, że stoję w miejscu.
6. Kiedy odkryłaś internet?
Haha nie wiem, jak byłam już mała to wiedziałam, bo mój tata zakłada internety, więc..
Chyba 6/7 lat temu zaczęłam używać xd
7. Kim jesteś według siebie?
5 kołem, śmieciem, osobą marnującą tlen. A najlepsze jest to, że kilka osób mi to powiedziało.
8. Jak widzą Cię znajomi?
Znajomi przyjaciele, czy znajomi, którzy myślą, że mnie znają, ale nie znają?
Przyjaciele znają mnie taką jaka jestem więc pewnie od czubków mnie nazywają
A Ci drudzy widzą mnie pewnie we mnie dziwkę i inne piękne epitety XXI w.
9. Masz pluszaka?
Mam kilka, stoją na szafkach! :)
10. Co o mnie myślisz?
Jesteś kochaną siostrą, świetnie piszesz i wgl dziękuję tym u góry, że miałam możliwość Cie poznać jakiś rok temu :)
11. Co miałaś dziś na obiad?
Mam grypę żołądkową, tak stwierdził lekarz. Więc nie jem nic, oprócz biszkoptów i picia mięty i wody :)
***
To tyle. Do kolejnego za dwa tygodnie
DAJCIE ZNAĆ CO MYŚLICIE :) 

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Rozdział 6

Kolejny tydzień minął mi bardzo spokojnie. Całe dnie praktycznie przesypiałam w łóżku, za każdym razem zasypiając z muzyką w uszach. Christian chodził z głową chmurach, a Jessica też nie była nad wyraz komunikatywna, więc w domu panowała cisza i spokój. Niall też się nie odzywał, więc często gotowałam obiady, rozwijając swoje zdolności kucharskie. Nie zabrakło także ćwiczeń na siłowni, by utrzymać formę. Tak było i tym razem, gdy ktoś zadzwonił do naszych drzwi. Spocona i wyglądająca jak strach na wróble, poszłam otworzyć
- Cześć piękna - w drzwiach zastałam niebieskookiego blondyna z wielkim uśmiechem wymalowanym na twarzy
- Ohh, hej - odwzajemniłam uśmiech. Staliśmy w progu i panowała niezręczna cisza. Spuściłam wzrok na moje nike, podczas gdy on, tak sądzę, uporczywie się we mnie wpatrywał.
- Nie wpuścisz mnie? - zapytał. Wróciłam wzrokiem na jego twarz. Bezczelnie się ze mnie śmiał...
- Ahhh, tak, jasne, wchodź - wpuściłam go do środka gestem dłoni. - Przepraszam, że się tak dziwnie zachowuję, ale ćwiczyłam i jakoś tak. Może pójdę się umyć, przebrać i wracam z momencik. A ty się rozgość - uśmiechnęłam się. No Iss masz tupet, żeby zostawiać gościa samego. Jeszcze Ci tam Jess przyjdzie i go wystraszy. Muszę się pośpieszyć...
***
Gdy już się odświeżyłam i wróciłam myślami do rzeczywistości, pięknie pachnąc zeszłam na dół. Niall siedział na kanapie i czekał. Miałam wrażenie, że był jakiś niespokojny, ale to prawdopodobnie tylko wrażenie...
- Gotowa?
- Tak, a gdzie idziemy? - zapytałam zapinając moje botki
- Zabieram Cię na obiecaną kawę, chodź - otworzył drzwi i puścił mnie przodem
- Ohh to miło - moja twarz rozpromieniała. Przeszliśmy kawałek i usłyszałam dźwięk odblokowującego się alarmu. Przed nami stało najlepsze porsche w mieście.
- Wow. Niezłe cacko. - Twoje?
- Tak - odpowiedział już w samochodzie. Ruszył mocno gazując auto. Za nami było słychać tylko piski opon
- No to nieźle. Kosztował chyba fortunę - spojrzałam na niego, ale był skupiony na drodze. Z profilu wyglądał całkiem seksownie. Dopiero teraz mogłam zobaczyć, że miał na sobie t-shirt i kamizelkę. Do tego zwykłe jeansy, i raybany, które spoczywały na jego czole. Całość wyglądała prosto, ale jednocześnie bardzo kusząco. - Tak w ogóle gdzie pracujesz? - zapytałam. Przez chwile w aucie panowała cisza, gdy nagle odchrząknął i w aucie zabrzmiał jego głos
- Mamy ze znajomymi własną firmę i mam mało czasu dla siebie. Jestem pracoholikiem. W sumie dziś wyrwałem się tylko dlatego, że mamy dzień wolnego. Każdy rozjechał się do rodzin, dziewczyn i tak dalej - za gestykulował. Musisz ich kiedyś poznał - popatrzał się na mnie, puścił oczko i dodał gazu

Kilka minut później byliśmy już na drugim końcu miasta w jakiejś knajpce. Niall mówił, że to jego ulubiona, a ja byłam załamana, że nie pojechaliśmy do starbucksa. Jednak dobrze mnie zagadywał i zamówił swoją ulubioną kawę, tłumacząc, że lepszej na świecie nigdy nie piłam. Prawda była dość dobra. Coraz bardziej poznawałam chłopaka i okazało się, że jest bardzo podobny do mnie. Wiele rzeczy nas łączyło, ale były i takie, które nas dzieliły. Wymieniliśmy się numerami telefonów, a dalsza rozmowa trwała w najlepsze. Dopiero naszą pogawędkę przerwała melodia mojego dzwoniącego telefonu. Christian. Niedobrze
- Tak tatusiu - pościłam oczko do blondyna
- Isabella gdzieś ty do cholery jest? Jesteś nam potrzebna!
- Jestem na końcu miasta! Do czego niby? - dopijałam resztę mojej kawy
- Gdzie? Kurwa Mać! Pośpiesz się! Musisz kogoś zabić i nie mamy wiele czasu! - zawartość mojej szklanki prawie wylądowałaby na moim towarzyszu, ale przełknęłam zawartość i rozłączyłam się najszybciej jak mogłam.
- Niall, cholera przepraszam, ale potrzebują mnie w domu. Muszę już iść. Na prawdę przepraszam. To do zobaczenia
- Daj spokój zapłacę i odwiozę Cię. Wiesz że jesteś 25 km od domu i nie trafisz do domu zbyt szybko - uśmiechnął się. Już za chwilę siedzieliśmy w samochodzie. Panowała totalna cisza i było słychać tylko ciągłe hamowanie, bo jak na złość wszędzie były czerwone.
- Mógłbyś przygazować? To naprawdę pilne - jak na życzenia za chwilę wjechaliśmy na autostradę, a tam poszło już bardzo szybko. Niall dobrze prowadził, wymijając każde auto.
- Mógłbyś nie podjeżdżać pod sam dom? Chłopak się zgodził i już za chwilę byliśmy na mojej ulicy.
- Dziękuje za podwózkę i za miłe popołudnie. Mam nadzieję, że do zobaczenia
- No ja też mam nadzieję - jego twarz rozpromieniała. - Do zobaczenia piękna - mrugnął, a ja zamknęłam drzwi auta i pobiegłam do domu. Zaraz będzie czekało mnie piekło. Wracamy do swojej roboty Hope...
***
- Witam wszystkich jak samopoczucie? - zaczęłam próbując uniknąć kolejnego w ostatnim czasie ochrzanu.
- Dłużej już nie można było? Przebieraj się i jazda, nie mamy całego dnia królewno. Nasza ofiara nam ucieknie - pogoniła mnie przyjaciółka
Szybko przebrałam się, ubrałam kominiarkę na twarz.
- Dlaczego mam kogoś zabijać?
- To jedna z ważniejszy osób dla członków naszego ukochanego gangu. Są w mieście w okrojonym składzie, więc lepiej dla nas. Będą mieli żałobę i będą totalnie zdezorientowani, bo my wyjeżdżamy jeszcze dziś z miasta. Co złego to nie my - wytłumaczył z uśmiechem Christian
- Okej czaję. Jestem już spakowana?
- Tak - odpowiedzieli razem. 
Dobra no to zaczynamy rutynę.
- Imię i nazwisko, wygląd i miejsce
- Danielle Peazer, wysoka brunetka, lokowane włosy. Rozpoznasz ją, gdy będzie wychodziła z klubu tanecznego.
- Dzięki - uśmiechnęłam się, biorąc ze schowka pistolet i kilka innych zabawek, gdyby coś poszło nie tak, w co wątpię.
Nie wysilaliśmy się biorąc pojazdy, bo to narobiłoby niepotrzebnego hałasu, a klub znajduję się kilometr od naszego domu. W naszej ekipie znalazł się jakiś nieznany gość, który jak mniemam zostanie u nas na kilka kolejnych lat, chyba, że Christian będzie kazał i jego zabić, a opcja druga jest bardzo prawdopodobna. Oni osłaniali tyły, a ja kryłam się za budynkiem i czekałam na ofiarę. Gdy ludzie zaczęli opuszczać pomieszczenie, na ulicy pojawił się patrol. Kurwa. Kurwa. Kurwa. Popatrzałam pytająco na tyły, ale oni pokazali mi, bym za nią szła. Tak też zrobiłam. Odnalazłam wzrokiem burzę loków i podążyłam jej krokiem. Podeszła pod przystanek i prawdopodobnie czekała na swój środek lokomocji. Nikt nie kręcił się w pobliżu, więc lepiej dla mnie. Skryłam się za jedną tutejszych kamienic i namierzyłam dziewczynę. Serce czy skroń? Nie chcę by dziewczyna cierpiała. Pociągnęłam za spust i oddałam dwa szybkie strzały. Postanowiłam strzelić i tu i tu dając dziewczynie szybką śmierć i sobie pewność, że umrze na miejscu.
____________________________
Uchuchu szybko mi poszło, ale pokłóciłam się z jedną ważną osobą i musiałam jakoś upuścić emocje.
Rozdział dość długi i podoba mi się :)
Komentujcie bo to daje kopa, podawajcie swoje twittery, jeżeli chcecie być informowani. Do kolejnego <3  

niedziela, 19 stycznia 2014

Nominacje + informacje :))

Tak więc zacznijmy od informacji
Jak widać mam nowy, prześliczny szablon z kanga-graphics.blogspot.com
Serdecznie polecam bo wszystko poszło szybciutko i sprawnie ;)
Dajcie znać co myślicie ^^

Po drugie zaczęłam ferie i prawdopodobnie w najbliższym czasie coś tu się pojawi. Nie jestem pewna kiedy bo te 2 tygodnie mam dość napięte. Mam do skończenia projekty, chcę troszkę pobyć z przyjaciółmi i wgl...

Także śledźcie mnie na twitterze @Kiniaaaa2909 lub podawajcie swoje nicki w zakładce informowanych by was powiadomić ;)

A teraz nominacje
Liebster Awards od Dreamer. ♥
1. Z czym związany jest Twój nick i dlaczego?Mój nick związany jest z moim byłym blogiem o życiu codziennym. Po prostu wymyśliłam sobie Kiniaaaa i teraz prawie na każdym portalu to jest mój nick. Poza tym wiele osób do mnie tak mówi ;)
2. Skąd pomysł na bloga? 
Miałam już wcześniej kilka blogów ale okazały się być niewypałami. Chciałam spróbować moich sił w pisaniu, lecz zaczęłam czytać coś lepszego i chciałam żeby mój fanfic też był lepszy. Poza tym pomysł przyszedł przy słuchaniu piosenek Seleny i zazwyczaj to przy nich piszę :)
3. Masz jakieś postanowienia na nowy rok? 
Trochę się spóźniłam bo dziś już jest 19 ale tak mam. Jestem w trakcie spełniania dwóch z czterech :)
4. Chciałabyś Coś zmienić w swoim życiu, a jeśli tak to co takiego? 
Właśnie jednym z spełnianych właśnie postanowień jest zmiana swojego życia i patrzenia na świat. Tak jak jest teraz jest idealnie
5. Czy jesteś osobą tolerancyjną, a jeśli nie, to co Ci przeszkadza?

Tak, jestem osobą tolerancyjną, toleruję każdą miłość i kolor skóry. Bardzo irytuje mnie rasizm i stereotypowy polak mieszający każdego z błotem. Niektórzy ludzie to idioci...
6. Co sprawia, że masz ciarki? 
Aktualnie ta piosenka sprawia, że mam ciarki na całym ciele
http://www.youtube.com/watch?v=2tMKO_9SD1Y
7. Chciałabyś być jak? 
Ideały nie istnieją, a ja nie chcę być czyjąś kopią, więc po prostu jestem sobą i nikim innym
8. Twoje uzależnienie?
Telefon, Muzyka i spacery z moja ekipą ♥
9. Lubię ludzi, którzy...?
Są tak samo dziwni jak ja YOLO ♥
10. Ulubiony bromance?
Nie mam ulubionego bromance ale jeśli miałabym wybierać to Jaythan, Narry lub Ziam :)
11. Twój ideał kobiecego piękna? 
Demi Lovato, Ariana Grande, Perrie Edwards, Taylor Swift czy Cara Delevigne, np. Ale przede wszystkim Barbara Palvin i Selena Gomez ♥

I od Infinity♥
1. Czytanie vs. oglądanie telewizji? 
Zdecydowanie czytanie :)
2. Kim chciałaś zostać w dzieciństwie?
Chyba już tego nie pamiętam ale myślę, że aktorką lub piosenkarką
3. Wymarzone wakacje to...?
dobry czas spędzony z przyjaciółmi i odpoczynek nad wodą ;p
4. Co najbardziej w sobie lubisz? 
Myślę, że moje oczy które zawierają trochę szarego, trochę zielonego i piwne skazy. Do tego mam strasznie długie rzęsy  #skromna
5. Płytę jakiego wykonawcy kupiłaś jako pierwszą? 
Pierwszą - Stars Dance dostałam w prezencie, ale sama kupiłam Word of Mouth - The Wanted
6. Bez czego nie potrafisz żyć?
Bez muzyki i internetu :))
7. Kiedy masz urodziny?
29 września :)
8. Masz jakieś uzależnienia? Jeśli tak, to jakie? 
Pisałam wyżej :) ale myślę, że warto by dodać że nie umiem wytrzymać bez przeglądania tumblra :)
9. Śpisz nadal z pluszakiem?
Nie, ale leży na jednej z półek ;p
10. Jesień vs. Zima?
Jesień ♥
11. Jakie miejsca chciałabyś zwiedzić? 
Już niedługo jadę do Hiszpanii na wymianę, więc ona wypada. Myślę, że kolejnym fajnym miejscem będzie Londyn :)


To tyle.
Jeżeli ktoś dotrwał to wielkie brawa!!
 Mi samej zeżarło to godzinę mojego jakże cennego czasu :) Nie będę nikogo nominować, bo potem to się rozsiewa jak jakaś grypa i znowu dojdzie do mnie. Poza tym nie chcę marnować czasu na wymyślanie kolejnych pytań i zastanawianie się, które blogi nominować, bo czytam ich zbyt wiele :)
Miłego wieczoru, miłych ferii, jeśli ktoś zaczyna :) A jeśli nie to cierpliwości i siły do naszej pożal się Boże edukacji :)
Kocham was <3

wtorek, 31 grudnia 2013

Rozdział 5

Odblokowałam i kliknęłam otwórz
TELUS
Prosimy o zapłacenie faktury nr. 888765468
Ohh walcie się na mordy - pomyślałam. Znowu trzeba zapłacić abonament...
Będzie trzeba załatwić trochę kasy, bo może i przy okazji skoczę na jakieś zakupy. Moja przepełniona szafa dalej świeci pustkami. Trzeba ładnie poprosić, a rozważając to, że każdy w tym domu jest na mnie zły, to nie będzie łatwe zadanie...
Po kilku godzinach zeszłam na dół, by w końcu coś zjeść. Wyglądało na to, że Jessica mnie uprzedziła i zaczęła coś gotować, bo zapach roznosił się po całym domu.
- Mhhh, ale ładnie pachnie - powiedziałam
Cisza.
- Co to będzie?
Cisza. Super... Tak się bawimy... OK. Postanowiłam iść do biura Christiana. Może tam coś wskóram
Jak zwykle rozmawiał przez telefon i coś załatwiał... Gdyby zabrać mu telefon pewnie rzuciłby się na oprawcę i możliwe, że nawet doszłoby do rękoczynów. Gdy skończył zapukałam w drewno i weszłam. Cisza.
- Ty też się do mnie nie odzywasz? - usiadłam na jednej z kanap i zrobiłam tak słodką minkę, na jaką było mnie stać
- A po co mam się odzywać, skoro wiesz że wyjdzie z tego jedna wielka bitwa na słowa? - podrapał się po swojej czuprynie i usiadł na krześle
- A tak w ogóle nic Ci nie jest? - zapytałam
- Nie, dzięki.
- To byli oni, prawda? Ci One Direction?
- Tak. A teraz własnie próbuję znaleźć ich czuły punkt. Zemsta jest słodka. Tylko rozegramy to całkiem inaczej, niż zawsze. Dzwonię do prawie każdego kto może coś wiedzieć, ale jak na razie... Pustka
- Dasz radę - puściłam do niego oko. Jesteś najlepszy! - uśmiechnęłam się - Powodzenia .
Poszłam z powrotem do kuchni, by zrobić sobie jakieś kanapki. Gdy już były gotowe wróciłam do góry, usiadłam na łóżku, zabrałam moje słuchawki i telefon, by załączyć muzykę i móc odpocząć. Po zjedzeniu opadłam na łóżko i zasnęłam z moją ulubioną muzyką.

***
Poranek był codzienną rutyną. Ubrana i wyglądająca jak człowiek zeszłam na śniadanie, a zaraz po nim udałam się na najnormalniejsze w świecie zakupy. Dawno nie robiłam czegoś tak normalnego i chyba tego mi brakowało. Wcześniej z portfela Christiana ubyło trochę pieniędzy, ale co go nie zabije, to go wzmocni.
Kupiłam sobie kilka koszul z kołnierzykami, 2 pary nowych spodni, trampki i szpilki i kilka zwykłych t-shirtów i tanktopów. Do tego kupiłam sobie uroczą obudowę na mojego iphona. Po wyczerpujących zakupach do pełni szczęścia brakowało mi tylko mrożonej White Mocha z Stabucksa. Gdy miałam już wszystko, co mi do szczęścia potrzeba, z milionami toreb, telefonem i kawa w ręku ruszyłam do wyjścia z galerii. Niestety nie wszystko poszło po mojej myśli, gdy wpatrzona w telefon wpadłam na kogoś rozlewając całą zawartość mojej kawy na jego koszulkę.
- Jejku przepraszam - tylko tyle zdołałam z siebie wykrztusić gdy zobaczyłam te niebieskie oczy patrzące na mnie spod fullcapa
- Znowu się spotykamy - jego uśmiech rozświetlił całą twarz
- Wisisz mi kawę! - tupnęłam nogą i zrobiłam grymas dziecka, które nie dostało cukierka
- Wisisz mi porządne podziękowania i nową koszulkę - pokazał mi język
- Niestety... - spuściłam głowę - Nawet nie wiem jak się nazywasz! - popatrzyłam na niego
- Niall, miło mi
- Isabella, ale mówią na mnie Hope - podaliśmy sobie ręce
- Dlaczego? - wyszliśmy na świeże powietrze
- To moje drugie imię - uśmiechnęłam się. - Musisz coś zrobić z tą koszulką..
- Mieszkam niedaleko, stąd widać moje mieszkanie - odpowiedział
- Ohhh - uśmiechnęłam się.
- Chcesz wpaść?
- Nie, dzięki
- To ja tylko skoczę się przebrać i odprowadzę Cię piękna. Daj te torby, wyglądają jakby ważyły z 10kg
- No bo tyle ważą!? - uśmiechnęłam się. Znowu. Co jest?
Dalszą drogę spędziliśmy na poznawaniu wypytywanie o błahostki typu ulubiony kolor, ale nie dochodziliśmy do poważnych spraw. Miałam wrażenie że on, tak jak i ja coś ukrywa
- Dziękuję za pomoc i odprowadzkę - posłałam mu promienny uśmiech
- Nie ma za co - uśmiechnął się. Przynajmniej teraz wiem gdzie Cię szukać - puścił oczko.
- To do zobaczenia - pomachałam mu
- Papa.
Weszłam do domu odłożyłam torby na kanapę i wskoczyłam na nią, rozwalając się.
- Kto to był? - zapytała Jess. ZACZYNA SIĘ...
- Znajomy - odpowiedziałam z uśmiechem
- Od kiedy ty masz znajomych? - zaczęła się śmiać, a ja spiorunowałam ją wzrokiem. - Niech Ci będzie... Ale wiesz... Całkiem sexi ten znajomy
- Wal się - pokazałam jej faka i poszłam z torbami do góry.
Zabrałam mojego laptopa, puściłam muzykę i zapłaciłam rachunek. A teraz czas uporania się z moją szafą. Czeka mnie dość duże wyzwanie...

 
___________________________________________
Przepraszam że dział taki krótki... Jakoś tak wyszło. ;_; 
A więc jestem z kolejnym działem i już ostatnim w pechowym 2013 roku
Dziś Sylwek i dodaję to na szybko, bo zaraz lecę na imprezkę ♥♥
Wyczuwam kaca jak licho :))
Chcę wam życzyć wesołego sylwestra, powodzenia i szczęścia w przyszłym roku.
Spełnienia wszystkich marzeń i spotkania idolii
Żeby był lepszy od wszystkich innych! :**
♥♥

niedziela, 29 grudnia 2013

Rozdział 4

Oni za to zapłacą. Chcą wojny, to ją dostaną! - wymamrotał i zwinął się z bólu
- Czyli z dzisiaj nici ? - zapytała Jess
- Tak - odpowiedział
- Nie - powiedziałam równie szybko jak on
- Nie!
- Tak! - wrzasnęłam - Czemu wy zawsze chcecie się poddać? To było zaplanowane! Dlatego, to nie był dobry pomysł! Czy wy nie możecie się choć raz mnie posłuchać ?
- Nie?! - wrzasnęli razem
- Dobra - uniosłam ręce w geście kapitulacji.
- A radźcie sobie sami! - splunęłam. 
Wskoczyłam na motor i odjechałam. W sumie nie wiedziałam gdzie jadę. To był impuls. W końcu wylądowałam na jakimś wzgórzu na obrzeżach miasta. Rzuciłam z impetem moją torbę gdzieś w bok i usiadłam na kraju. Widok był przepiękny więc upajałam się nim jak tylko mogłam. Było już ciemno. Zaczęłam mieć wyrzuty sumienia, że nie pomogłam Christianowi, że ich zostawiłam. Ohh Jessica i tak sobie ze wszystkim poradzi - dogadywało moje wredne oblicze. Posiedziałam tam trochę i pomyślałam nad moim dziwnym życiem, choć mi nie wolno było myśleć... Zbyt często to robiłam. Zaczęłam szukać mojej torebki. Wyrzucenie jej w tej ciemności nie było zbyt mądrym posunięciem... Zaczęłam szukać jej kalecząc ręce o jakieś krzaki i potykając się o jakiś stary instrument, sądząc po wydanym dźwięku. Po całym zachodzie w końcu ją odnalazłam i mogłam spokojnie jechać do domu. A może jednak nie... 


***

Wbiegłam do domu nie mając zamiaru tłumaczyć się "mamusi i tatusiowi" za to że wróciłam po północy. Rzuciłam moją torebkę na łóżko, poszłam do łazienki wziąć orzeźwiający prysznic, a zaraz po nim opadłam na łóżko i zapadłam w głęboki sen. 


***

Rano wyglądałam jak po wojnie. Włosy w każdym kierunku, oczy jakby podbite i w dodatku nie miałam ochoty na kompletnie nic. Rozkoszowałam się beztroskim wylegiwaniem w łóżku zakryta po same brzegi. W końcu sięgnęłam na szafkę obok próbując znaleźć ręką mój najcenniejszy skarb – telefon i sprawdzić godzinę. Niestety czekało mnie kompletne rozczarowanie, bo takowego nie „wymacałam”. Wypadłam z łóżka jak procy próbując go znaleźć, ale w ogóle mi to nie szło. Jestem osobą która wszystko łatwo gubi, rzuca po kątach,a potem nie umie tego znaleźć, no chyba że jest już kompletnie nie potrzebne. Znalazłam w kącie moją torebkę i to było ostatnie miejsce gdzie mógł być. Wysypałam całą zawartość na łóżko i zaczęłam przeszukiwać. Błyszczyk, maskara, lusterko, chusteczki, kluczyki, słuchawki, portfel... Ale brak telefonu... no i pamiętnika. Momentalnie cała się zagotowałam. Musiały wypaść w ciemności na tym głupim wzgórzu. Nie pozostanie mi nic innego tylko tam wrócić... Ale najpierw śniadanie... 
Po śniadaniu a właściwie obiedzie i doprowadzeniu się do ładu i składu minęło dość sporo czasu. Cały dzień omijałam szerokim łukiem Jess i Chrisa, bo nie miałam zamiaru się im tłumaczyć. Gdy widziałam ich kwaśne miny, wszystkiego mi się odechciewało, dlatego wolałam sobie oszczędzić ich narzekań, kazań i tego całego cyrku. Przebrałam się z dresu, na jeansy, skórzaną kurtkę i motocyklówki, włosy zostawiłam rozpuszczone, bo i tak skryję je pod kaskiem. Zabrałam kluczyki, torebkę, którą przerzuciłam przez ramie i pojechałam po moje zguby. 
Gdy dotarłam na miejsce i zdjęłam kask, przetrzepując włosy, zaczęłam rozglądać się po okolicy. Miejsce był równie urocze w dzień jak i w nocy.
Po 4 kółku i przeszukani każdego krzaczka, drzewka i kwiatka, zaczęłam mieć dość. Po moich rzeczach nie było ani śladu.
- Kurwa mać! - wrzasnęłam i kucnęłam, chowając moją głowę między rękami. Byłam totalnie bezradna... Że też Christian musi mieć zawsze racje... 
Nagle ktoś dotknął mojego ramienia
- Szuk...
Poderwałam się jak szalona, wbiłam mu łokieć w brzuch, odwróciłam się przodem do niego i podłożyłam nogę pod jego łydkę. Przewrócił się, a ja wykorzystując chwilę wskoczyłam na jego biodra, wyciągając z kieszeni broń i przeładowując ją przed jego twarzą.
- Czego chcesz? - zapytałam, nie opuszczając broni.
- Pytałem czy szukasz tego – wskazał placem na ziemie. Odwróciłam się i zobaczyłam leżący telefon i pamiętnik. Mój wzrok powędrował z powrotem na broń i spuściłam ją na ziemię
- Ahhh no w sumie tego szukam, dzięki – powiedziałam
- Mogłabyś ze mnie zejść?
- T-aa-k jasne - zeszłam z chłopaka i wystrzeliłam na oślep kulę, gdzieś w kierunku miasta. Zabrałam swoją własność do torebki.
- No no zwaliłaś mnie z nóg – powiedział chłopak. Zignorowałam go
- Gdzie to znalazłeś? - zapytałam
- Tam, w krzakach – uśmiechnął się. Dopiero teraz mogłam mu się przyjrzeć. Wysoki, dobrze zbudowany, no i jego oczy... Ich błękit zdecydowanie go wyróżniał – Podoba Ci się to co widzisz? - zapytał. Bezczelny... Ale w sumie sama rozbierałam go wzrokiem. Ehhh. Postanowiłam znowu to zignorować, więc zaczęłam iść w stronę mojego pojazdu. 
- Nawet nie podziękujesz? Ani się nie pożegnasz? - gdy usłyszałam głos odwróciłam się i ujrzałam szeroki uśmiech na twarzy
- Ta masz rację... Dzięki i nara – powiedziałam i przyśpieszyłam kroku. Gdy dotarłam i wsiadłam na motor odsapnęłam. Co to do cholery było? - zapytałam sama siebie... Nie pozostało mi nic innego jak wrócić do domu.


30.07.12
Własnie siedzę na łóżku i piszę. Wczorajsza akcja jak zwykle się nie udała. Kto by się spodziewał... Unikam C i J bo pojechałam wczoraj do dosyć ciekawego miejsca. Wróciłam zbyt późno bo wolałam jeszcze trochę pouciekać przed glinami. Cały dzisiejszy dzień był strasznie dziwny. Zgubiłam ten zeszyt i telefon, wróciłam na wzgórze i napadłam na bezbronnego chłopaka. Moje życie jest dziwne, ale..

HOPE

Odłożyłam zeszyt i zabrałam z torebki mój telefon.
1 nowa wiadomość!

***
Ohhoooooo wróciłam! Po długim urlopie :))
Kto się cieszy?
Las rąk w górze xd Czaicie sarkazm? ^^
No mam nadzieję, ze całkiem nie zapomnieliście początków historii Isabelli :)
No i jeszcze special commercial
Moja kochana Moniczka stała się jedną z Directioner po prawie roku męczenia HURREY. Zaczęła pisać fanfiction z nimi w roli głównej i miło jakbyście zajrzeli :)
Zapraszam ! http://ruthless-fanfiction.blogspot.com/

niedziela, 15 września 2013

Rozdział 3

- To nie wszystko - kontynuował, gdy nakładałam sobie porcję jedzenia do ust - Magazyn spłonął dziś w nocy - zaczęłam się krztusić. Pięknie...
- Ty sobie żartujesz, prawda?
- A wyglądam jakbym był w nastoju na żarty?!
- Co się tak drzecie od samego rana? - Jessica zrobiła wejście smoka w swoim opłakanym stanie. Czy ta dziewczyna w ogóle sypia? Jeśli tak, to nie widać...
- Najlepiej sobie usiądź, bo mamy bardzo "fajne" wiadomości
- One Direction są w mieście, a nasz magazyn to kupa gruzu i popiołu
- O Boże! - Jess zakryła usta
- No właśnie - dodał Christian
- Myślicie, że to oni stoją za podpaleniem ?
- A kto inny? Tylko przyjechali a już mamy problemy. Oni jak zwykle chcą wojny i chyba ją dostaną.
- Jak to chyba? - zapytałam skonsternowana dalej jedząc
- Najpierw spróbujemy się grzecznie dogadać
- I liczysz, że oni na to pójdą? Krzyżyk na drogę - zaśmiałam się, a Jess ukradła mi tosta. Posłałam jej mordercze spojrzenie i wybuchnęłyśmy śmiechem
- Hope ma rację! Tylko stracimy swój cenny czas...
- Warto spróbować
- Ty serio wierzysz w cuda - dodałam odchodząc. Człapiąc na górę usłyszałam jeszcze krzyk Christiana, że mam być gotowa na 18, bo mamy jeszcze "coś" do załatwienia


29.07.12 
Nie powinnam mówić hop, zanim nie przeskoczę, ale tak już jestem. Mamy spore kłopoty. Nasz magazyn z większością potrzebnych rzeczy to pogorzelisko. Ale to nie koniec... One Direction, miejscowy gang z którym rywalizowaliśmy, wrócił na stare śmieci. Nie miałam okazji poznać ich osobiście, ale słyszałam to tu, to tam kilka opinii na ich temat. Może dziś będę miała okazję ich spotkać. C wierzy, że dogadają się bez walki. Nie byłabym tego taka pewna, ale...
HOPE

Zamknęłam zeszyt i wrzuciłam go do mojej torebki. Zabrałam moją gitarę z kąta pokoju i zaczęłam brzdąkać. To mnie uspokajało, no i uwielbiałam to robić. Tak leciał mi cały ranek. Po południu ugotowałam coś dla siebie, ponieważ Jessica lata po mieście i pewnie tam coś zje, a Chrystian albo siedzi, wkurza się na wszystko i knuję, albo wyładowuje emocje na naszej siłowni. Ja też miałam jeszcze mnóstwo czasu dla siebie i nie miałam pojęcia jak go wykorzystać. Jak zwykle.. To życie jest troszkę nudne. Czasami zastanawiam się, jakby wyglądało moje uczciwe życie. Jakbym jeszcze uczyła się i dorabiała w wolnym czasie, opłacała sama mieszkanie i inne. Pewnie wtedy brakowałoby mi czasu na to, żeby porządnie nabrać powietrza do płuc. I teraz człowieku nie wiesz co wybrać. To źle i to źle.. Naszej rasie ludzkiej nikt, ani nic nie dogodzi...
Im zegar coraz bliżej zmierzał ku godzinie 18, tym bardziej zdenerwowana byłam. Nie miałam pojęcia co może się tam wydarzyć, ale spodziewałam się najgorszego. Dramatyzowałam.
Zabrałam z szafy moje spodnie ze skóry i zaczęłam je ubierać. Było to nie lada wyzwanie, ponieważ było dość, ciepło, i wszystko kleiło się do ciała. Byłam jednak zmuszona to ubrać, bo przy jeździe, ostrej jeździe na motorze jest jednak zimno. Poza tym mamy wyglądać tam poważnie i ostro, a nie jakbyśmy szli na herbatkę.. Nie były zbyt wygodne, ale mimo tego lubiłam je, bo zajebiście opinały mój tyłek. Do tego ubrałam biały tanktop i czarną kurtkę ze skóry, do kompletu. Na to wsunęłam na nogi botki z ćwiekami i można było powiedzieć, że byłam gotowa. Podobał mi się sposób, w jaki się ubierałam, choć nigdy nie umiałam go określić. Moje długie ciemne włosy zaczesałam na lewą stronę i zeszłam na dół. Jess była już także gotowa, brakowało tylko Christiana. Chwilę później i on do nas zawitał z bronią w obu rękach. Podał nam je
- Magazyn spłonął, mamy do dyspozycji tylko to, co trzymamy w domu...
- To w zupełności wystarczy - Jess zaczęła - Tak myślę - szybko dodała. Oblizałam usta i spojrzałam na nich. Mam dziwne przeczucie, że coś pójdzie nie tak
- Pierw jedziemy na stary magazyn, zobaczymy co z niego zostało. Nasza konfrontacja z 1D jest "zaplanowana" na 22. Nie będą się nas spodziewali. - moje złe przeczucia wzrosły do maximum
- Myślę, że to nie jest dobry pomysł. Nie powinniśmy jechać na magazyn
- Hope bądź cicho! - warknął i zaczął iść w kierunku drzwi. Wyłączyłam światło w salonie i wyszłam jako ostatnia z domu. Wsiedliśmy na motory i pojechaliśmy kilka przecznic dalej gdzie znajdowały się owe gruzy. Chyba nie było tu czego szukać, jednak Christan nalegał. Rozglądaliśmy się już od jakichś 2 godzin i wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, ze irytowało mnie ciągłe pikanie. Próbowałam znaleźć jego źródło, ale na nic. Jess i Chris znajdywali rzeczy zdolne do użytku, a ja pilnowałam. Nagle pikanie stało się częstsze i głośniejsze. To bomba. To pułapka
- Zaraz wybuchnie bomba, chodźcie! - zaczęłam się drzeć
- Co?
- BOMBA! SZYBKO!
Chwilę później usłyszałam wybuch, a przy mnie nie było ani Jess, ani Christiana. Zaczęłam ich szukać w jednym wielkim pyle, co chwile krztusząc się od kurzu i tego wszystkiego...
Jess okazała się być blisko i nic poważnego jej się nie stało. Chwilę później znalazłyśmy też skaleczonego Chrisa
- Oni za to zapłacą. Chcą wojny, to ją dostaną! - wymamrotał i zwinął się z bólu
_______________________
A jednak dodaję ^^
Mimo że dziś go kończyłam, a powinnam uczyć się na polski, upps ;p
Może coś dziś jeszcze naskrobię, bo ten blog jest pisany przy tylko i wyłącznie piosenkach mojego aniołka, którego wczoraj usłyszałam na żywo <33333333
Tak, wczoraj zadzwoniłam do jednej dziewczyny, która była na koncercie w Frankfurcie i słyszałam moją Sel. To niesamowite.
Dreams come true xx
Do kolejnego <3 

niedziela, 8 września 2013

Rozdział 2

- To było zajebiste! - krzyczała Jess przy podjeździe naszego domu gasząc silnik motoru.
- I ich miny - zaczęłam się śmiać wspominając sobie akcję przeprowadzoną kilka minut temu - Za każdym razem śmieszą mnie Ci zaskoczeni ludzie – dodałam – A potem uciekanie przed glinami. Ile jechałyśmy na tych motorach? 200 km/h? - byłam ucieszona jak dziecko 
- Ojj już nie bądź taka niegrzeczna – Jessica klepnęła mnie w tyłek i skierowała się w stronę naszego domu. Zrobiłam to samo.
- To jakie plany na wieczór? -zapytałam. Liczyłam na to, ze gdzieś się wyrwiemy paczką, ale Christian i Jess rozwalili się na sofie i zaczęli oglądać seriale... Nie chcę iść sama... Bo z nimi i resztą naszej bandy, dobra zabawa jest gwarantowana, inaczej można zasnąć. Przynajmniej tak mi się wydaje...
- Róbta co chceta – krzyknęli razem. Ohh pewnie będą się tu migdalić gdy sobie pójdę. Już nie będę naruszać ich prywatności. Zachowują się strasznie dziwnie. Udają, że nie są razem, a gdy nie patrze liżą się po kątach, później wszystkiemu zaprzeczając i robiąc ze mnie idiotkę z przewidzeniami. Idioci – uśmiechnęłam się do siebie. Moi kochani zakochani idioci. Zabrałam sobie żelki i pobiegłam na górę. Przebrałam się w moje ciuchy po domu i usiadłam na łóżku z laptopem. Zajadałam się łakociami przeglądając informacje o kraju... Nic o czym bym nie wiedziała. Strasznie mnie to znudziło, a nie wiedziałam jaki film obejrzeć po raz milionowy. Ja się tutaj marnuje! Klapnęłam laptop i zaczęłam patrzeć w sufit, który był w tej chwili bardzo interesujący. Co ja bredzę... Zaraz tu umrę. Zabrałam zeszyt, pomyślałam chwilę i zaczęłam pisać

28.07.12 
Wróciliśmy z akcji razem z pozostałymi członkami SA. Kradzież pieniędzy = łatwizna. Nic czego jeszcze nie robiłam. SA, co to? Silent Assassins. Cisi mordercy... Jak tu trafiłam? Z przypadku, czy z przeznaczenia? Nie wiem do dziś. Wiem, że jestem tu cholernie potrzebna, bo odwalam za nich całą czarną robotę. To głównie ja strzelam. Bo nikt, nigdy w życiu nie będzie podejrzewać o seryjne morderstwa, tak słodką i bezbronną na pozór istotkę, jak ja. Czy żałuję, że przebywam w takim niebezpiecznym towarzystwie i robię to, co robię? Ani trochę. W skład zespołu wchodzą: ja, Christian, Jessica, Arthur i Steven, którego już niestety z nami nie ma. Arthur musi odpocząć od tego gówna, bo to z czasem staję się strasznie uciążliwe i nie jest się w stanie z tym poradzić, więc zostaliśmy w trójkę. Jak na razie jest cisza, spokój, tylko jakieś małe porachunki, czy też coś podobnego do dzisiejszego zajścia. Niech tak zostanie i...
HOPE

Zamknęłam zeszyt i schowałam go w moim biurku. Christian nie może się dowiedzieć, że go prowadzę. Nie mam pojęcia czemu, ale on lubi przesiadywać w moim pokoju, tak jakby nie miał swojego... W dodatku często grzebie mi w rzeczach. Yhhh! Pewnie zabiłby mnie za to, że założyłam coś takiego i dałby mi wykład o tym, że to zły pomysł i jaka to jestem nieodpowiedzialna, głupia, że on tylko żartował... Cały Christian... Poszłam z powrotem do łóżka i uległam słodkiemu snowi. Dość wcześnie rano, obudziłam się jak zwykle wypoczęta. Tak bardzo cieszę się, że nie muszę jak inni chodzić już do tego przeklętego miejsca zwanego szkołą, lub zapierdalać na swoje utrzymanie. Taki styl życia, jakby nie patrzeć mi odpowiada i to bardzo. Mam to co chcę, prawie za nic. Potrzebna jest tylko odwaga i trzeba liczyć się z ryzykiem. Ja uwielbiam tą adrenalinę przed, w trakcie i kilka minut po jakiejś akcji, dopóki nie dowiem się, że psy nie były w okolicy i niczego nie widzieli. No i nie można mieć sumienia, bo inaczej popadłoby się w jakąś depresję. Ubrałam się w strój sportowy, zrobiłam kucyka, zabrałam moje nike i poszłam pobiegać. Jak na razie wszędzie jest dość spokojnie, ale jestem pewna, że to spowodowane jest wczesną porą. Najpierw rozgrzałam się a potem już rutyna, czyli 4 kilometry. Muszę utrzymywać formę, bo to konieczne, gdy trzeba uciekać. Na szczęście kocham biegać, póki nie ma jeszcze całkiem gorąco. Mamy lato, jest upalnie, choć większość dni jest pochmurna, dziś pogoda jest dość łaskawa. Wróciwszy do domu poszłam wziąć poranny, długi prysznic. Taki jaki kocham najbardziej. Po odświeżeniu się, zeszłam do kuchni by zrobić sobie coś na śniadanie. Tosty, tak mmhm mam na nie ochotę – myślałam. Podczas przygotowania ich, do kuchni wpadł rozdrażniony Christian. Coś się stało, bo jest bardziej wkurzony niż zwykle.
- Hej – uśmiechnęłam się – Co się stało, że już od rana jesteś taki nabuzowany? 
- Dostałem dziś rano telefon. Mamy kłopoty – wycedził przez żeby
- Czemu? - zapytałam lekko rozdrażniona. Kłopoty powinny być drugim imieniem Christiana, więc czasami nawet nie ma czym się przejmować. Jednak sprawa wygląda mi na dosyć poważną...
- One Direction wrócili do miasta -
- Kurwa – zaklęłam pod nosem....
________________________________
Jest 2. Przepraszam, że późno ale nie wiedziałam czy dodać.. Jestem zawiedziona, bo statystyki jakoś niskie i wgl...
Coś mi się z bloggerem stało i wszystko mnie w nim wkurza... Poza tym szkoła strasznie mnie wymęczyła ;_;
No i jeszcze mały dodatek - zostałam skazana nominowana do
THE VERSATILE BLOGGER AWARDS
Zasady :
Podziękować za nominację osobie, dzięki której zostałeś włączony do gry.
Ujawnić 7 faktów o sobie blablabla
Nominować blogi srutututu...
Nie no tak serio nie mam ochoty tego  robić... 

Dziękuję bardzo Indice
Blogów nominować nie będę :)
Faktów o sobie też nie napiszę, no chyba że chcecie coś o mnie wiedzieć, to pytajcie w komentarzach. No i zachęcam do komentowania, bo to motywuje. To tyle
Do kolejnej niedzieli ;p